Kryminał/Sensacja/Thriller

Aleksander Sowa – Gwiazdy Oriona

Jeśli szukacie dobrego kryminału, który zmrozi wam krew w żyłach, sięgnijcie po Gwiazdy Oriona Aleksandra Sowy. Mocno realistyczna fabuła i wartka akcja to atuty, które sprawią, że na kilka godzin nie będziecie odrywać się od książki. I choć polecam w czasie upalnego lata,  możecie czytać ją w dowolnym momencie roku – jest po prostu świetna na każdą okazję. Powieść ta należy do tzw. cyklu astralnego. Kto nie czytał wcześniejszych części, może narobić zaległości po lekturze Gwiazd… lub rozpocząć od pierwszej części cyklu. Każda część stanowi oddzielną historię, przez co nie zgubicie wątku i dzięki czemu można czytać je w dowolnej kolejności.

Nieczęsto zdarza mi się zachwycić kryminałem. W tym jednak przypadku zachwyciłam się świeżością pisania – bo choć nie jest to debiut autora, o czym już wspomniałam (na swoim koncie Aleksander Sowa ma już pokaźny dorobek literacki), to widać, że pisanie ciągle go cieszy. A dzięki temu cieszy też czytelnika, który z prawdziwą przyjemnością pochłania kolejne karty książki. Być może impuls dała zmiana jaka zaszła w literackim życiu autora. Rozstanie z self publishingiem i połączenie sił z wydawnictwem to z całą pewnością spora zmiana i porcja adrenaliny, która wywołać może pozytywne efekty. A te w istocie są bardzo zadowalające, bo Gwiazdy Oriona to kryminał naprawdę dobry i pochłaniający.

Fabuła powieści intryguje od pierwszej chwili – na Śląsku grasuje szaleniec, który bestialsko morduje kobiety. Grupa policjantów zostaje wyznaczona do odszukania i powstrzymania mordercy, który nie tylko czuje się bezkarny, ale wręcz naigrywa się z policji. Jedną z osób, która oddelegowana zostaje do odnalezienia przestępcy jest policjant z Warszawy, młody profiler, Emil Stompor. Nie będzie to dla niego łatwa sprawa z kilku powodów. Po pierwsze będzie obcym, gorolem, który przyjechał z Warszawy. Po drugie, jest policjantem bez doświadczenia, profilerem psychologicznym, którego rola jest nie do końca zrozumiała dla policjantów śledczych (akcja rozgrywa się u schyłku lat 80-tych i na początku lat 90-tych, kiedy praca profilera jest dopiero w powijakach). Stompor będzie miał przeciwko sobie nie tylko przestępcę, czas (jego przełożeni będą żądać błyskawicznych efektów), ale i kolegów z pracy, o których dowiadujemy się m.in.: „Dwadzieścia lat temu wlali im beton do łba, on zastygł i nic go nie ruszy.” Określenie, że czeka go trudna współpraca to mocno eufemistyczny zwrot na podsumowanie relacji, jakie łączyć będą go z kolegami z pracy.

To, co udało się osiągnąć Sowie w powieści, to świetne zarysowanie postaci. Są one wyraziste i barwne, a przez to powieść czyta się znakomicie. Bardzo ciekawie został też ujęty wątek transformacji służb po 1989 roku. Widać jak na dłoni, że zmieniają się czasy, ale nie metody pracy służb. A ludzie są tylko ludźmi ze swoimi aspiracjami i ciemnymi stronami. Mnóstwem ciemnych stron… I jest jeszcze morderca, którego rys psychologiczny został przedstawiony w powieści dość drobiazgowo. Czytając, mamy okazję zapoznać się z jego przeszłością, motywami nim kierującymi, jego pragnieniami. Możemy dowiedzieć się, co myślał sam o sobie „Jestem Orionem, mordercą. Odbieram życie. Nie jestem jednak głupcem. Wielcy mordercy różnią się od zwykłych zabójców. Zwykli przygotowują się do zbrodni, wielcy – są gotowi na każdą możliwość.”

Dużym atutem dla mnie, mieszkanki Śląska, jest akcja rozgrywająca się „u nas”, z Katowicami i innymi miastami regionu w tle. Klimat powieści tworzą hanysy, gorole, czy ptoki, a dzięki temu czuć można się swojsko, niezależnie od tego, którą z tych postaci określiłoby się siebie. Dodając do tego śląską gwarę, jesteśmy u siebie. I może nie jest to śląskość wyeksponowana w tak dużej skali jak u Szczepana Twardocha, ale czuć tu podwórkowy klimat wprost z familoków…

Warto wspomnieć jeszcze, że Gwiazdy Oriona poruszają całe mnóstwo problemów. Czasem pobieżnie i dość chaotycznie, czasem przyglądając się im dłużej. Jedno jest pewne – dzięki temu, książka jest pełnokrwista i jakaś. Mocna, bezkompromisowa, prawdziwa petarda. Wśród poruszanych kwestii są chociażby problemy natury moralnej, w tym odwieczny problem, czy kara śmierci jest w stanie odstraszyć przestępców od popełnienia zbrodni. Jest homofobia, lęk przed odrzuceniem, strach przed brakiem akceptacji ze strony najbliższych, odrzucenie, strach przed własnymi potrzebami. I dzięki temu po przeczytaniu jej można powiedzieć: ależ to była przyjemna lektura, o nieprzyjemnych zbrodniach. Tym bardziej, że powieść inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, jakie miały miejsce w przeszłości.

Polecam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s