Audiobook / Kryminał/Sensacja/Thriller

Pierwszy raz w życiu podchodziłam do książki Marcina Wrońskiego z taką niepewnością. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tytuł Haiti, pomyślałam, że autor porzucił Zygę Maciejewskiego i Lublin i przeniósł się w zupełnie inne rewiry. Takie nowe otwarcie. A że w przypadku książek Wrońskiego blurba nie czytam, bo i tak wiem, że trafię na porządną dawkę kryminalnej literatury, żyłam z tym przeświadczeniem aż do pierwszego odpalenia płyty… Tu rozwiała się moja niepewność, bo z egzotyki o jakiej mi się marzyło dostałam starego, sprawdzonego Maciejewskiego, który jak zwykle rozwikłać ma niecodzienną zagadkę (w zasadzie więcej niż jedną, bo sprawy dotyczą dwóch różnych śledztw toczących się w zupełnie innym czasie) i który jak zwykle stanie na wysokości zadania. Bo jakże inaczej.

Haiti  Egzotyka w innym wydaniu

Choć nie było egzotyki o jakiej myślałam, pojawiła się „egzotyka” w zupełnie innym wymiarze. Rącze konie, dżokeje, elita, duże pieniądze. Słowem – wystawa koni rasowych. I trup. Prawdopodobnie zabity przez spłoszonego konia. Sęk w tym, że koń podejrzewany o ten niechlubny czyn to nie bestia, a łagodny i przyjazny zwierzak. W całym zdarzeniu kilka puzzli nie pasuje do siebie, dlatego Maciejewski niczym rasowy pies gończy zaczyna węszyć, co nie wszystkim przypadnie do gustu…

Jakie wnioski wyciągnie i jak potoczy się historia, oczywiście przeczytacie lub posłuchacie już sami. Dla podsycenia atmosfery dodam tylko, że po kilkunastu latach drogi Maciejewskiego i konia znowu się przetną. Ponownie w niezbyt sprzyjających okolicznościach.

Haiti, a Lublin jak malowany

Jeśli zastanawiacie się, czy tym razem zaskoczy was ekipa Maciejewskiego, z Fałniewiczem i Zielnym na czele, odpowiem że jak zawsze tak. Nie zaskoczy jedynie Marcin Wroński, który, o zgrozo, ponownie napisał porządny kryminał o ludzkich namiętnościach słabościach i … Lublinie. Miłośnicy miasta, czujcie się wywołani do tablicy. Skonfrontujcie swoją wiedzę z tym, co zaserwował wam autor, a zobaczycie pewnie, jak niewiele wiedzieliście na temat miasta i jego historii. Jak zwykle w tym przypadku, miasto tętni życiem, wciągając w swój wir. Możecie tylko się poddać i iść z prądem. Wtedy niestraszne będą wam niektóre słabsze momenty powieści, w których autor dość mocno przemieszał i skomplikował wątki. Choć momentami jak dla mnie Haiti jest zbyt mocno zagmatwane i niezbyt czytelne (nie jestem w stanie koncentrować się w stu procentach na powieści słuchanej, zawsze niestety coś mi umknie), jednak całość jak zawsze robi wrażenie. Jestem jak zawsze pod ogromnym wrażeniem powieści Wrońskiego i nieodpartym, szorstkim urokiem Zygi Maciejewskiego, nawet wówczas, gdy nie prezentuje się zbyt schludnie… Książkę rzecz jasna polecam bez dwóch zdań. Czy to w wersji papierowej, czy audio. Ja stanowczo wybieram audio, bo uzależniona jestem od dobrych interpretacji Tomasza Sobczaka. I już ostrzę sobie zęby na kolejną powieść.

Inne recenzje książek Marcina Wrońskiego:

Pogrom w przyszły wtorek

Skrzydlata trumna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s