Fantasy/Fantastyka/Science fiction

David Mitchell „Widmopis”

widmopisJeśli wcześniej mieliście okazję zetknąć się z twórczością Davida Mitchella, zdajecie sobie sprawę z faktu, że autor jest niczym mistrz kulinarny, dopieszczający i wyczarowujący niepowtarzalne w swoim smaku, aromacie i wyglądzie potrawy.

Książki Mitchella mają swój niebywały urok, wdzięk i lekkość, która sprawia, że lektura jest niczym smakowanie najwspanialszego posiłku dla ciała i duszy.

O tym, że brytyjski autor jest osobą w swoim rzemiośle nieprzeciętną, świadczą wyróżnienia nominacjami do nagrody Bookera, jakie otrzymał za Atlas Chmur oraz sen_numer_9.

Choć Widmopis, o którym opowiem dzisiaj nie otrzymał podobnej nominacji, jest i tak powieścią, którą przeczytać należy koniecznie, bo jest to książka nietypowa.

Mówiąc w pewnym uproszczeniu, Widpomis to 10 historii, z których każda opowiada o różnych osobach i bytach, które choć niejednokrotnie znajdują się na różnych kontynentach, wyznają skrajnie różne religie, zasady, mają różną życiową filozofię, jednak są ze sobą w jakiś sposób powiązane. Często ich obecność zaznacza się jedynie poprzez nikły ślad, asystowanie głównemu bohaterowi, by w późniejszym czasie okazało się, że są to postacie odgrywające ważną, wręcz kluczową rolę.

To, co ich łączy jest słabo uchwytne, to coś bardzo kruchego i delikatnego, o czym rozmyśla się przez całą tę nietypową powieść. Wyłapuje się drobiazgi, które będą pomagać związać losy bohaterów ludzkich i nieludzkich w jedną, logiczną całość. Pytanie, jakie często pojawiać się będzie podczas lektury brzmi jednak: czy rzeczywiście wszystkich bohaterów rzeczywiście coś łączy, czy wszyscy mają odgórnie pisany los i postawieni zostali w danym miejscu i w danym czasie zupełnie nieprzypadkowo i czym jest owo „coś” łączące wszystkich.

Bo jak wyjaśnić powiązania między sprawami dziejącymi się na kontynencie azjatyckim z wydarzeniami w Moskwie, czy Europie Zachodniej? Jaki wspólny mianownik znaleźć pomiędzy życiorysem staruszki rozmawiającej z drzewem, a genialnym fałszerzem sztuki Jeromem, genialną panią fizyk, nieszczęśliwą żoną, transmigrującym umysłem, zamachowcem i wieloma innymi bohaterami, jacy przewijają się na kartach tej powieści.

Widmopis, to książka, która udowadnia, że wszystkich nas łączy ze sobą więcej, niż dzieli i choć nasz los może być skrajnie różny, paradoksalnie wszyscy dzielimy podobną dolę (i niedolę).

Jest piękną pod każdym względem książką. Napisaną ze smakiem, z lekkością, z kunsztem. To ten typ literatury, który choć fascynuje i który chcesz jak najszybciej poznać w całości, jednak czyta się go powoli, by delektować się jego tajemniczością i wyjątkowością, słowo po słowie. I chyba najlepiej podsumowuje czar książki sam autor, który wyjaśnił w powieści, czym jest widmopis i widmopisanie: „Akt wspominania jest aktem widmopisania” (Widmopis, Wydawnictwo MAG, Warszawa 2014 r., str. 286).

MAG

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s