Kryminał/Sensacja/Thriller

Leif GW Person „Ten kto zabije smoka”

ten-kto-zabije-smoka-b-iext24549591Kryminał o specyficznym tytule. To pierwsze skojarzenie, jakie pojawiło się u mnie na widok książki Leifa GW Persona Ten kto zabije smoka. A kiedy zabrałam się do lektury, bardzo często wracałam do swojej pierwszej myśli o książce, bo specyficzny okazał się nie tylko sam tytuł, ale właściwie cały kryminał. Choć z pozoru to kryminał jak każdy inny, zaskoczy was niejeden raz.

Nie mam odniesienia do jakiejkolwiek innej powieści Persona. Ot zdarzyło się, że na tym polu mam spore zaległości. Nie wiem zatem, czy owa nonszalancja w pisaniu jest cechą charakterystyczną autora. Wiem za to, dlaczego Persona, który oprócz bycia pisarzem zajmował się w swoim życiu kryminologią, pokochali czytelnicy na całym świecie. Z pewnością dali się uwieść niebanalnej fabule, a także postaci, wokół której kręci się cały świat (przynajmniej ten policyjny) – Evertowi Backstromowi. Patrząc pod kątem języka i narracji, autor zbliżony jest chwilami do Arne Dahla. Mamy piękny, kwiecisty język, który od czasu do czasu przeplatany jest solidnym bluzgiem.

Beckstrom, do którego jeszcze wrócimy, prowadzi z pozoru proste śledztwo. Zamordowany zostaje alkoholik podczas libacji, zwykły żul, jak określają go policjanci będący na miejscu zbrodni. O sprawstwo podejrzewany jest eks policjant, co nie do końca przekonuje jednych, lub zupełnie nie podoba się drugim. W trakcie śledztwa traktowanego dość rutynowo, okazuje się, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, niż zakładano na początku.

Pod względem fabularnym dzieje się naprawdę sporo. I dzięki temu książka czyta się właściwie sama. Ale… To dziwny kryminał. Z jednej strony jestem zauroczona chamowatym, prostackim i pełnym uprzedzeń Backstromem. Z drugiej, mocno we znaki dał mi się natłok bohaterów – w końcówce książki zwłaszcza, kiedy postacie wyskakiwały jak grzyby po deszczu. Trudno nadążyć było za fabułą i za dziwnym tokiem myślenia głównego bohatera. Prawdopodobnie dlatego, że tak jak reszta współpracowników Backstroma, zaliczam się, niestety, do grupy tępaków.

A Backstrom? To gliniarz z piekła rodem. Daje się we znaki współpracownikom (lesbom, czarnuchom i tępakom rzecz jasna), co pozytywnie nastraja czytelników. Słowo! I właściwie do końca Person trzyma czytelników w napięciu, ciągle gmatwając intrygę, aż do samego finału i zakończenia, które okazuje się dość prozaiczne. Zatem czy mamy do czynienia z zaskoczeniem w finale? I tak, i nie. Gdzieś tam podświadomie, czekałam na proste rozwiązanie sprawy, która mimo wszystko, ciągnęła się jak guma w majtkach. I właśnie proste rozwiązanie zaserwowane zostało, co jednak jak na tyle kombinacji w fabule może wydać się aż za proste.

 

Nierozwiązaną kwestią pozostaje jedynie, kto w końcu zabije smoka, a kto zostanie księżniczką? Oto jest pytanie! Zapraszam do lektury.

zwb

Reklamy

2 thoughts on “Leif GW Person „Ten kto zabije smoka”

  1. A mi się podobało. Persson pisze o tym, jak naprawdę wygląda śledztwo: jest nudne, świadków jest sto, podejrzanych kilkunastu, a prawda banalna, bo wciąż seks i pieniądz są motywem naszego postępowania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s