Inne

Nathan Belofsky „Jak dawniej leczono, czyli plomby z mchu i inne historie”

Jak-dawniej-leczono_Nathan-Belofsky,images_big,1,978-83-7773-186-4

Jeśli interesuje was rozwój medycyny na przestrzeni wieków, a właściwie rozmaite metody leczenia (czy może raczej szkodzenia) pacjentom, koniecznie sięgnijcie po książkę Nathana Belofsky’ego Jak dawniej leczono. Poznacie zadziwiające metody leczenia – od picia moczu – koniecznie niewinnego chłopca (metoda Gallena), aż po wbijanie prętów w oczy. Będzie to lektura, która wielokrotnie wywoła na waszym ciele ciarki z przerażenia, niejeden raz sprawi, że śmiać będziecie się do łez.

                Primum non nocere – to zasada, która nie dotyczy medyków opisanych przez Belofsky’ego. I choć są to wielokrotnie nazwiska wielkich lekarzy, to wiele z ich metod w dzisiejszych czasach wpakowałoby ich na długie lata do kryminału lub do szpitala dla obłąkanych. Gwarantuję, że po przeczytaniu tej publikacji przez długi czas przestaniecie narzekać na polską służbę zdrowia, dziękując nawet najgorszemu lekarzowi za jego medyczną wiedzę…

Dowiecie się wielu ciekawych rzeczy. Bo Jak dawniej leczono… to skarbnica ciekawostek na tematy skupione wokół metod leczenia i ówczesnej (nie)wiedzy medycznej. Wyczytacie tu np. że do XVII wieku najlepsi lekarze wywodzili się spośród katów. Dlaczego? To tajemnica, którą poznacie sięgając po książkę Belofsky’ego.

Nie wiem, czy jest to książka bardziej przerażająca, czy raczej bardzo śmieszna. Tyle, że z pewnością nie byłoby mi do śmiechu siedząc „w fotelu” u opisywanych przez autora lekarzy. Drastyczne anegdoty przytoczone w książce potrafią odebrać mowę i apetyt, a bezpośredni i bardzo obrazowy język jakiego używa autor potęguje tylko uczucie przerażenia, wymieszanego z histerycznym nieraz śmiechem. Można śmiało rzecz, że Belofsky opisał w swojej dość krótkiej książce najbardziej niekonwencjonalną medycynę, jaka tylko istnieje. W zestawieniu współczesnych hochsztaplerów z praktykami czynionymi przez lekarzy uznanych w czasach starożytności, czy średniowiecza, ci pierwsi to prawdziwi znawcy tematu i wręcz cudotwórcy. Nie ma się jednak czemu dziwić. Wszak rozwój medycyny i wiedzy na temat chorób wszelakich czyni prawdziwą przepaść między tym co było, a co mamy obecnie.

Wszystko to sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem. Zaciekawia i fascynuje, jak rozdrapywanie strupa i obserwowanie, czy popłynie krew. Jest niczym wkładanie jęzora do zepsutego zęba i oczekiwanie w napięciu kiedy zakłuje lub bardzo zaboli. To ten rodzaj literatury, który wywołuje nieco niezdrową ciekawość. I chwała jej za to.

Polecam. Fascynująca pozycja!

Advertisements

3 thoughts on “Nathan Belofsky „Jak dawniej leczono, czyli plomby z mchu i inne historie”

  1. Świetna książka, bo wytrąca wszelkie argumenty z rąk tych co to uważają, że „kiedyś było lepiej, wszystko było naturalne, nie to co teraz”. No owszem, sto lat temu nie było konserwantów w żywności, ale chorym psychicznie usuwano narządy, żeby sprawdzić który z nich odpowiada za chorobę. Dwieście lat temu nie było groźnych szczepionek, ale kobiety i dzieci marły masowo w szpitalach, bo lekarze nie wpadli na pomysł, że trzeba myć ręce… Za to co chwila podczas czytania zastanawiałam się „Jak oni na to wpadli”. Bo naprawdę, to nie jest naturalne i logiczne, żeby przywiązywać łebki kukułek do szyi osobom chorym na epilepsję albo smarować się maścią z trupa 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s