Audiobook / Kryminał/Sensacja/Thriller

Tajemniczy ogród – HenningMankell „Ręka”

Reka-ksiazka-audio-na-CD_Henning-Mankell,images_big,27,978-83-7878-114-1Zapalam się jak czerwona lampka na dźwięk nazwiska Mankell. Jego kryminały zawsze sprawiały, że na moment można było oderwać się od realności i przenieść na szwedzki grunt razem z Kurtem Wallanderem i jego ekipą, rozwiązując rozmaite kryminalne zagadki. Raz łatwiejsze, raz bardziej zawiłe.

Książką, czy właściwiej ujmując rzecz, audiobookiem, który ostatnio miałam okazję wysłuchać, była Mankellowa Ręka. Rzecz to dziwna, że jest to Ręka Mankella, a jakby spod innego pióra. No, może nie do końca tak, bo styl autora pozostał, a Wallander nadal jest tym samym nieco irytującym Wallanderem, tyle że całość prezentuje się jakoś tak … niemrawo. Zapowiedź z okładki: Ostatnie śledztwo Kurta Wallandera, jest chyba prorocze…

                W czym rzecz, a może w czym problem?

Wallander wybierający się na emeryturę, ma zamiar kupić dom na wsi. Gdy wydaje się, że upatrzył sobie jeden, taki, w którym chętnie spędzi emeryturę i doczeka starości, na jego podwórku znajduje szczątki ludzkiej ręki. Rzecz to niebywała i ja jej nie kupuję, tak jak nasz policjant nie kupił domu. Bo do licha, prawdopodobieństwo odnalezienia ręki właśnie w tym miejscu i po całych latach tkwienia jej w ziemi, właśnie przez policjanta, który pojawił się tam, by kupić dom, jest szczątkowe, jak owa ręka. I nie ma w tym pomyśle żadnego polotu, żadnej większej finezji, do jakiej Mankell nas przyzwyczaił. Jest za to grubymi nićmi szyta fabuła. Co prawda audiobook wysłuchać się da, są chwile, że nawet z lekkim zainteresowaniem, jednak całość wypada licho. Tak, jakby kryzys przedemerytalny dopadł nie tylko samego Wallandera, ale i Mankella. I nie pomoże tu nawet wzorowa interpretacja Leszka Filipowicza, bo jak to mówią, „z pustego i Salomon nie naleje.”

                Być może przez to, że właśnie w taki sposób Mankell skonstruował główny wątek, w którym poszukiwany jest człowiek-widmo, rozgrzebywana jest przeszłość, niosąca ze sobą same pytania, typu kim była ofiara, czy mamy do czynienia ze zbrodnią, czy z innym zjawiskiem, całość wypada dość mizernie. A może to po prostu przesilenie HenningaMankella, zmęczenie Wallanderem? Miejmy nadzieję, że tak. Bo nie chcę widywać tego skądinąd świetnego pisarza w tak kiepskiej jak na niego dyspozycji. Dlatego na pytanie, czy warto słuchać/czytać Rękę, odpowiem szczerze, choć niechętnie – trochę szkoda zachodu. Można, choć niekoniecznie trzeba.

biblioteka akustyczna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s