Fantasy/Fantastyka/Science fiction / Kryminał/Sensacja/Thriller

Nie zadzieraj z krytykiem – Dean Koontz „Recenzja”

recenzjaRozczarowanie książką bywa tym większe, im większe nadzieje na nietuzinkową lekturę pokładało się i w książce i w jej autorze. Czasem jest to tak mocne doznanie, że odczuwa się je nieomal fizycznie. Jak radzić sobie z podobną sytuacją? Najlepiej zabrać się za czytanie kolejnej książki i zapomnieć o dopiero co przeczytanej.  Tak przynajmniej robi większość ludzi. Można też wylać na papier swoje myśli i napisać druzgocącą krytykę „dzieła”.

Dean Koontz opowiedział jednak historię kogoś, kto nie poprzestał na minimum, a „poszedł na całość”. Shearman Waxx, ceniony w świecie literackim krytyk nie tylko napisał recenzję, która miażdżyła powieść Cullena Greenwicha. On postanowił wymierzyć mu sprawiedliwość. Oczywiście, w nietypowy sposób pojmując wymierzanie sprawiedliwości. Najpierw poddał książkę młodego, poczytnego autora wyjątkowo zjadliwej i uszczypliwej ocenie, po której autorowi zaczęło odbijać się czkawką. A potem  wysadził mu dom. Tak rozpoczął się koszmar Greenwicha i jego rodziny, a utrata domu była zaledwie zapowiedzią późniejszych wydarzeń, o których można przeczytać w książce Recenzja. Co tak bardzo w twórczości pisarza rozwścieczyło krytyka, że postanowił pozbyć się mężczyzny zarówno w świecie literackim, jak i w sensie dosłownym? Zgadujcie, albo poszukajcie odpowiedzi w książce.

                Wielbiciele Koontza spać mogą spokojnie. Jak zwykle w jego twórczości, groza miesza się z elementami nadprzyrodzonymi. I  podobnie jak w poprzednich książkach, mamy do czynienia ze schematem dobro kontra zło, według ustalonego szablonu. Wierni fani powinni być usatysfakcjonowani, ci mniej oddani mogą czuć rozczarowanie pozycją. Jest interesująco, jeśli nie zna się twórczości Koontza; obmierźle, jeśli kojarzy  się już dostatecznie autora, bo intryga jest dość sztampowa i mocno przewidywalna. Moje wrażenia ulokowały się gdzieś pośrodku. Zachwycona nie jestem, ale i srogiego rozczarowania brak. Ot, dostało mi się czytadło, ani lepsze, ani gorsze od tego, co zdarza mi się czytać na co dzień, choć chciałam czegoś „od święta”. Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma.

Jaka zatem jest Recenzja? Mocno idąca znanym schematem, mocno przewidywalna (czytelnik już od początku wie, że musi dojść do ostatecznego rozstrzygnięcia, podczas którego główną rolę zagra posiadający nadprzyrodzone zdolności Cudak i ostatecznie zło przegra z dobrem z kretesem) i średnio trzymająca w napięciu. Początek jest naprawdę niezły: Waxx wypowiada tylko jedno słowo podczas spotkania z pisarzem, którego książkę poddał ostrej krytyce. Podobnie jak u Stephena Kinga w „Chudszym”, to jedno, jedyne słowo zapoczątkuje początek … końca. Później, niestety bywa różnie. Raz przyzwoicie, drugi słabo. Nigdy jednak tak, by napięcie sięgało zenitu. Najbardziej rozczarowujący jest sam koniec powieści. Wytłumaczenie całej intrygi jest naciągane, jak guma w starych kalesonach. Mało wiarygodne i zupełnie nieprzekonująca. Ja tego nie kupuję, choć książka jako lektura jest całkiem przyjemna. Polecam zatem powieść oddanym fanom Koontza, tym nie do końca zakochanym proponuję przeczytać, ale bez nastawiania się na silne emocje. Ewentualnie, zawsze pozostaje sięgnąć po inną książkę tego samego autora.

Albatros

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s