Powieść obyczajowa / Społeczne

Przeciw homofobii – Alan Bielecki „Rówieśnik komputera”

Rówieśnik-komputeraCiężko przychodzi mi pisanie, kiedy muszę oceniać coś, co okazuje się być inne, niż oczekiwałam i inne, niż zapowiedziano. Z oporami zabieram się do wylania na papier moich spostrzeżeń i myśli związanych z lekturą książki Alana Bieleckiego „Rówieśnik komputera”. Miała być walka z homofobią i podobno jest. Ale ja nie kupuję tego w tej formie. Z pewnością wielu nie zgodzi się z moją opinią, ale dla mnie książka która walczyć miała z uprzedzeniami, jest właśnie uprzedzeń pełna. Ale o tym za chwilę.

O tym, że ciężkie jest życie homoseksualistów nie musi przekonywać mnie nikt. Homofobia toczy nasze społeczeństwo, skazując ludzi na szykany, upokorzenia, społeczną alienację, ale jest to problem na dłuższą rozprawę. Dlatego ucieszyłam się, kiedy w moje ręce trafiła książka Alana Bieleckiego „Rówieśnik komputera” podejmująca ten drażliwy temat. Szybko jednak zainteresowanie zamieniło się w rozczarowanie.

Początek historii jest słaby. Akcji brak, wydarzenia rozmywają się. Autor zapewne chciał pokazać środowisko z którego pochodzi bohater, ale zabrakło tu pomysłu i polotu. Zamiast zwyczajności jest nuda. Można uznać to za niepotrzebne lanie wody, choć prawdopodobnie autor chciał dowieść, że Mirka (główny bohater „Rówieśnika…”) łączyły z ojcem od samego początku trudne relacje oraz to, że chłopak od początku był wrażliwszy, miał słabszą konstrukcję. Co prawda akcja z czasem delikatnie przyspiesza, kiedy Mirek zaczyna wchodzić w okres dojrzewania, poznawać siebie i swoją seksualność. Problem polega na tym, że nie dojrzewa autor. Nadal pisze słabo. Nadal mamy do czynienia z drętwą narracją, sztucznymi dialogami i słabym stylistycznie tekstem. Nie ma to wiele wspólnego z dobrą literaturą.

Jedno nie podlega dyskusji. „Rówieśnik komputera” to książka o dojrzewaniu, odkrywaniu seksualności, szukaniu akceptacji, tożsamości. To również historia o błędach wychowawczych, braku umiejętności rozmawiania z dziećmi, kiepskiej edukacji seksualnej, braku tolerancji. W zasadzie zawiera wszystko to, co być w niej powinno. Wydawało by się więc, że powinna mieć inny wydźwięk. A we mnie wywołała reakcje odwrotne do zamierzonych. Homofobem nie zostałam, ale książkę uznałam za przynoszącą więcej szkody niż pożytku.

Dla wcale nie jest ona ku przestrodze. Nie uczy tolerancji, a utwierdza stereotypy, niestety. Zamiar z pewnością autor miał inny. O dziwo, polecana jest przez ruch LGBT, ale w moim odczuciu bardziej ruchowi szkodzi, niż pomaga. Krew mnie zalewa, kiedy osoby heteroseksualne, które ze względu na swój światopogląd nie akceptują homoseksualizmu, nie zaś osób homoseksualnych, traktowane są jak wyrwane wprost ze średniowiecza przygłupy. Taki sposób przedstawiania  kogokolwiek, jest takim samym uprzedzeniem, jakim obdarzane są osoby o innej niż heteroseksualna orientacja. Absolutnym zaś szczytem tej fobii jest zdanie: „Kurwa mać! Dzisiaj Chrystus cierpiał na krzyżu, a ja tu kiełbasę wpierdalam!” Żałosne to i jeszcze raz żałosne! Pominę milczeniem fakt, że obraża jednocześnie osoby wierzące. Niezrozumiała jest też dla mnie scena masturbacji. Czyżby osoby heteroseksualne robiły to w inny sposób? Bardziej wyszukany, czy wręcz przeciwnie? Zastanawia mnie więc po co ta scena? Nie widzę w tym ani nic niezwykłego, ani bulwersującego.

      Książkę podsumuję następująco: Dobra tematyka, aktualny i nadal wzbudzający mnóstwo emocji problem, zabrakło jedynie, albo raczej aż, dobrego wykonania. Słabe.

labiryntus

Advertisements

One thought on “Przeciw homofobii – Alan Bielecki „Rówieśnik komputera”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s