Powieść historyczna

Santiago Posteguillo „Africanus. Wojna w Italii”

africanus italiaZachłysnęłam się. Tak, spokojnie mogę napisać, że zachłysnęłam się książką Santiago Posteguillo “Africanus. Syn konsula”. Czytałam niczym urzeczona, zamglonym spojrzeniem omiatając strony powieści, napisanej przez hiszpańskiego autora, a zarazem profesora Uniwersytetu w Walencji.

Bez najmniejszych wątpliwości i jakichkolwiek wahań sięgnęłam w konsekwencji po kolejny tom powieści, „Africanus. Wojna w Italii”. O dziwo, przebrnięcie przez pierwsze strony było dla mnie równie ciężkie, co wędrówka Hannibala na Rzym. Do przodu, acz ciągle z mozołem. Szczęśliwie, akcja nabrała tempa i popłynęła wartko, a narracja stała się płynniejsza. A może to ja ponownie przywykłam do stylu autora (przerwa w czytaniu obu tomów była spora). Tak, czy inaczej w końcu zmieniłam nastawienie i zaczęłam cieszyć się lekturą. Z tym, że bliżej tej radości było do statycznej, niż spontanicznej.

„Africanus. Wojna w Italii”, podobnie jak poprzedni tom cyklu o Scypionie Afrykańskim wzbudza zachwyt swoim rozmachem. Czuć w nim zgiełk bitewny, kurz, pył, krew i pot oblepiający walczące strony. Fani historii, zwłaszcza tej batalistycznej powinni być zadowoleni, tym bardziej że książka rozpoczyna się od dość znaczącego momentu i znanej w historii bitwy pod Kannami. Na brak emocji narzekać nie można. Dzieje się wiele i szybko, a opisywane sytuacje nie tylko przybliżają meandry wielkich bitew, ale i postacie dwóch nietuzinkowych dowódców – Scypiona oraz Hannibala. Przystępnie, interesująco i z prawdziwą swadą. Mankamentem powieści jest jej patetyzm, zwłaszcza w rozmowach prowadzonych przez Hannibala, czy Scypiona. Brzmią niczym zbyt wyświechtane slogany, które zamiast autentyzmu wprowadzają nienaturalność.

Dla mnie „Africanus…” nabiera wartości przede wszystkim dzięki swojej warstwie historycznej. Znaleźć tu można dużo informacji poświęconych tradycjom starożytnych Rzymian, ciekawych wątków opisujących życie przeciętnego obywatelu Imperium Rzymskiego. Od patrycjusza, po plebs.

Ogromnie pociągająco autor przedstawił warstwę rzymskiej obyczajowości, kulturalną, religijną i stricte rozrywkową (postać Plauta i historia teatru). Na mnie zrobiła ona tym razem dużo większe wrażenie niż opisy bitew. Zdecydowanie opowieść o tym, jak Plaut debiutuje jako autor komedii wzbudza we mnie więcej emocji i więcej zainteresowania, niż o dziwo! starcia wrogich wojsk. Jedynym odstępstwem od tej reguły, jest opis oblężenia Kartaginy. Działa na wyobraźnię i zmysły. Szkoda tylko, że całość nie jest prowadzona właśnie w ten sposób. Byłoby o niebo ciekawiej.

Być może właśnie dlatego książkę przeczytałam z zainteresowaniem, ale już bez takiego zachwytu jak poprzednią część. Nie oczarowała mnie tak bardzo, jak „Syna konsula”. Owszem, ostatnią część trylogii przeczytam z chęcią, ale już bez tak wielkich oczekiwań.

 esprit logo

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s