Kryminał/Sensacja/Thriller

Jakub Szamałek „Morze niegościnne”

imagesGrecja, V w. p.n.e. W domu Satyrosa, greckiego archonta (najwyższy urzędnik greckiego polis) zamordowany zostaje poseł Arystydes z Teodozji. Zabójcę lub zabójców odnaleźć ma Leochares, który nie jest zadowolony z powierzonej mu misji. Mężczyzna zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw jakie czyhają na kogoś, kto miesza się w wielki świat polityki i zbrodni. Archont, by odpowiednio zachęcić i zmotywować Leocharesa do działań, przetrzymuje u siebie żonę i syna mężczyzny, a do „pomocy” przydziela mu swojego najlepszego strażnika Kalligenesa. Tak rozpoczyna się śledztwo, od którego efektów zależał będzie los Leocharesa i jego rodziny. Czy domorosły detektyw sprosta zadaniu i czy obejdzie się bez konsekwencji, o tym koniecznie przeczytajcie sami. Na własne oczy przekonajcie się, co spotka bohaterów książki Jakuba Szamałka „Morze Niegościnne” i jakie niespodzianki w kolejnym po „Kiedy Atena odwraca wzrok” kryminale, przygotował swoim czytelnikom autor.

            Początek „Morza Niegościnnego” łudząco przypominał mi inny kryminał, „Kacper Ryx i król alchemików” Mariusza Wollnego. Co prawda rozgrywał się w innym miejscu i innym czasie, ale niektóre motywy tak bardzo się ze sobą pokrywały, że czułam lekkie poirytowanie. Szczęśliwie, akcja powędrowała w zupełnie innym kierunku i początkowe niezadowolenie zamieniło się w ciekawość, bo „Morze Niegościnne” okazało się całkiem inną historią, bardzo odległą od tego, co zafundował w Ryxie Wollny.

Jeśli zdecydujecie się sięgnąć po książkę Szamałka, szybko zrozumiecie, że jego powieść to nie tylko kryminał, ale i powieść akcji. Bójki, bezczeszczenie nagrobków, czy może raczej pierwotne ekshumacje – oto niektóre ze zdarzeń przytrafiających się bohaterom. A będzie tego znacznie więcej. Mocne wrażenia, zbrodnia i seks idące ze sobą w parze przykują uwagę niejednego i niejednej. Szamałkowi udało się jeszcze coś. Wplótł w fabułę obyczajowość i wierzenia Greków, dając obraz codzienności rodem z V wieku przed Chrystusem. Jedyne, co mnie ukłuło i to dość solidnie, to język którym mówią bohaterowie. Ohydnie współczesny. Nasz, używany dzień w dzień na ulicy. Potoczny, trochę rynsztokowy i kloaczny. Taki styl trochę mi przeszkadzał, bo jakoś dziwnie brzmi mi w uszach Grek wołający, ze coś było „zajebiste”. Wybaczam jednak, bo dobrze skonstruowany wątek kryminalny który obmyślił Szamałek, każe machnąć ręką na wszystko, co ewentualnie może drażnić. A nie ma tych elementów zbyt wielu, dodajmy uczciwie.

I jeszcze jeden plus dla Szamałka za autentyczność. W swojej narracji jest szalenie naturalny, a polis które opisuje, jest żywym organizmem, którego funkcjonowanie zarówno od strony społecznej, jak i politycznej opisał w sposób oszczędny, a zarazem wystarczający do poznania tematu. Bez przynudzania i zasypywania czytelnika zbędnymi wiadomościami. Wszystko jest wyważone, historia umiejętnie wkomponowana w tło historyczne, nie czuć w niej przekłamania czy nienaturalności. Jest lekko: bez sztuczności i patosu. Paradoksalnie, to Grecja odległa i nieznana, a dzięki pióru Szamałka wydaje się być czymś zupełnie oczywistym i naturalnym, jak powietrze którym się oddycha. We mnie wzbudza niekłamany zachwyt.

            Polecam więc gorąco kryminał o Niegościnnym Morzu Czarnym nie tylko miłośnikom kryminałów, ale i pasjonatom starożytnej Grecji, łącznie z tymi bez zacięcia detektywistycznego. Jedni i drudzy powinni przez kilka godzin z przyjemnością oddać się ciekawej lekturze.

sztukater_logo

Advertisements

2 thoughts on “Jakub Szamałek „Morze niegościnne”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s