Kryminał/Sensacja/Thriller

Paweł Pollak „Kanalia”

kanalia* Recenzja bierze udział w konkursie Syndykatu Zbrodni w Bibliotece

Kryminał, w którym pojawia się gliniarz lubiący wódkę i korzystający z usług prostytutek, to zjawisko dość powszechne. Od ręki wymienić mogę wiele pozycji, w których rolę stróża porządku, prawa i sprawiedliwości pełni osoba nie stroniąca od tych przyjemności. W większości przypadków są to kryminały mroczne niczym dno studni, albo Nick Cave na płytach (nota bene literacko też nie jest optymistą). Tym tropem podąża także Paweł Pollak, autor kryminałów „Gdzie mól i rdza” oraz najnowszego (dzięki wznowieniu), „Kanalia”.

„Kanalia”, to klasyczny mroczny kryminał, z drastycznym morderstwem (w zasadzie trzema), gliniarzem spod ciemnej gwiazdy (właściwie to nie jedynym takim typem) i akcją rozgrywającą się w szybkim tempie, trzymającą w nieustającym napięciu.

Rozpoczyna się bez fajerwerków i bez trzęsienia ziemi. W prosty, dość przewidywalny sposób. Pojawia się trup, a za nim … oczywiście kolejne. Mamy więc do czynienia z trzema morderstwami, każde dokonane w odmienny sposób i w innych okolicznościach oraz w różnym, choć niedalekim od siebie czasie. Zbrodni nie łączy ze sobą nic, przynajmniej pozornie i w tym jest cały urok kryminału Pollaka. Z biegiem czasu i rozwojem wypadków, na światło dzienne wychodzą zaskakujące informacje, które zaczynają zmieniać obraz całej sprawy. A mimo to, i tak trudno będzie z ich strzępów skleić sensowną całość.

Czytelnik dzięki ciekawej narracji i ciekawie poprowadzonemu śledztwu głowić się będzie, jaki związek mają ze sobą 3 morderstwa (o ile rzeczywiście jakiś jest) i jak mają się one do miłosnej historii sprzed lat, opowiadanej mimochodem, na marginesie. Te sprawy mocno nurtować będą zafascynowanego fana prozy Pollaka, żądnego jak najszybszego rozwikłania zagadki i odpowiedzi na pytania, których szereg pojawi się w trakcie lektury.

            Trudno nazwać ”Kanalię” kryminałem odkrywczym, czy innowacyjnym. Nie ma w nim nic nowego, nic nadzwyczajnego, co powodowałoby że książka wniesie do naszej literatury świeży powiew. Nie mogę jednak odmówić powieści Pollaka solidnie skonstruowanej fabuły, intrygującej narracji i dobrego warsztatu. A to z kolei składa się na fascynujący kryminał. Mroczny, choć z momentami na oddech, dzięki elementom humorystycznym, zwłaszcza wprowadzeniu „nieopierzonego” bohatera. Na linii inspektor Markowski (stary wyga) – aspirant Lepka (synek) iskrzy i wióry lecą, co skutkuje mnóstwem złośliwości wkładanych w usta Markowskiego.

Jest coś jeszcze, co warte jest zwrócenia uwagi. „Synek” udowadnia, że świeżak z zapałem może być równoprawnym śledczym co stary rutyniarz, a nawet może go przelicytować.

Interesujące u Pollaka jest również stworzenie szeregu postaci negatywnych, które w pełni zasługują na to, by nazwać je kanaliami. W zasadzie większość bohaterów (czy może antybohaterów) to postacie z piekła rodem, nie będące tym, kim wydają się być. Wywodzące się ze środowisk darzonych dużym społecznym zaufaniem osoby, prowadzą życie dalekie od idealnego, co z całą stanowczością i bezwzględnością demaskuje Paweł Pollak w „Kanalii’’.

Majstersztyk to zakończenie kryminału. Rozpisywać się nie będę na ten temat, nie chcąc zdradzać treści i tym samym odbierać nikomu przyjemności czytania. Nie jestem aż taką kanalią! Zachęcam zatem do odkrycia, co tak nietypowego jest w zamknięciu powieści i delektowania się rozstrzygnięciami jakie obmyślił autor.

A choć na koniec dodam, że w zestawieniu z poprzednim kryminałem „Gdzie mól i rdza”, „Kanalia” wypada słabiej, to warta jest jednak przeczytania, bo jest to znakomita pozycja.

sztukater

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s