Horror / Powieść grozy

Zapach dymu i gnijących liści – Grzegorz Gajek „Szaleństwo przychodzi nocą”

gajekZmylił mnie opis książki. I to bardzo. Cholernie wręcz. Spodziewałam się książki o tematyce wojennej, być może obozowej. Nie wiem sama dlaczego. Miał być horror zgotowany ludziom i w zasadzie był horror. Tyle, że inny niż oczekiwałam. Dostałam horror gatunkowy, a w tym nie gustuję. Szybko na ścieżkę naprowadził mnie Kazimierz Kyrcz Jr., którego nazwisko powinno od razu podpowiedzieć mi z czym mam do czynienia. No bo co może polecać mistrz horroru?

I tak oto „nadziałam się” na książkę Grzegorza Gajka „Szaleństwo przychodzi nocą”. Od razu muszę dorzucić komentarz. Choć nie gustuję w horrorach, to czytać mi się je zdarza, a w tej książce tkwi siła sprawiająca, że jednocześnie odpycha i przyciąga. Czytasz i z jednej strony nie możesz się oderwać, z drugiej zaś męczysz się niebotycznie. Dlaczego? Bo rozbudza ciekawość i wywołuje lęk. U mnie na granicy paniki (naprawdę nie przesadzam). Nocą, kiedy wstawałam do swoich pociech, drażniło mnie każde stuknięcie, każdy trzask, każdy odgłos. Podobne uczucia towarzyszyły mi tylko w dzieciństwie, kiedy podejrzałam na ekranie telewizora Laleczkę Chucky i Freddy’ego Kruegera. Do dziś przechodzi mnie gęsia skórka na tamto wspomnienie, a Gajek na nowo przeniósł mnie do dzieciństwa…

                Książkę „Szaleństwo przychodzi nocą” określiłabym najchętniej określeniem niecenzuralnym. Ale z uwagi na to, że i tak w naszym codziennym języku mamy zbyt dużo chamstwa, oszczędzę tego typu określeń. Powiem zatem – książka Grzegorza Gajka jest pokręcona i dziwna. Akcja toczy się niczym w niekończącym się koszmarze, stworzonym przez ludzki obłęd. To paranoidalna wizja zła, toczącego człowieka niczym robactwo.

70-cio letni Staniek właśnie stracił żonę. Wraz z jej śmiercią, do życia mężczyzny zakrada się pustka i dojmujące poczucie stagnacji. Podczas codziennego spaceru Staniek zauważa napad na starszego mężczyznę. Adrenalina, złość i irracjonalne poczucie zagrożenia towarzyszące mu od śmierci żony, wywołują napad wściekłości w mężczyźnie. Rzuca się więc na napastnika i pomimo zaawansowanego wieku spuszcza mu łomot. Wywołuje tym lawinę zdarzeń, które związek mają z jego przeszłością i wydarzeniami sprzed lat, podczas których był świadkiem zamordowania ludności żydowskiej przez hitlerowców. Odtąd jemu i jego bliskim towarzyszyły będą irracjonalne zjawiska, zapach dymu i gnijących liści. Paranormalne siły, mające wpływ na otoczenie mężczyzny przywołają koszmary z przeszłości, a życiu jego i jego bliskich grozić będzie niebezpieczeństwo. Realne.

                Historia napisana przez Grzegorza Gajka jest opowieścią skomplikowaną i zagmatwaną. Realizm miesza się ze zjawiskami paranormalnymi, a dojmujące poczucie grozy i obrzydliwości w opisach mocno wstrząsają czytelnikiem. Poczucie zagrożenia wzmacniają zwłaszcza opisy działania sił nadprzyrodzonych, walczących o utrzymanie ładu. Wywołują one na przemian ciarki, fascynację, odrzucenie i obrzydzenie. To książka wobec której nie pozostaje się obojętnym. Fanom horrorów, zwłaszcza tych z domieszką historii paranormalnych, polecam. Będą usatysfakcjonowani, choć to lektura niełatwa. Zwłaszcza, że czytaniu jej towarzyszy paraliżujący momentami strach. Osobom o słabych nerwach odradzam.

Advertisements

3 thoughts on “Zapach dymu i gnijących liści – Grzegorz Gajek „Szaleństwo przychodzi nocą”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s