Kryminał/Sensacja/Thriller

Morderstwa nad jeziorem – Hubert Hender „Zapora”

zapora

Jednym z moich ulubionych pisarzy jest od dawien dawna Henning Mankell, którego kryminały czytam ze ślinotokiem. Tak już mam, że dobre książki wywołują u mnie apetyt, a to jak wiadomo pobudza ślinianki. Dlatego, kiedy zobaczyłam kryminał „Zapora” Huberta Hendera, od razu poczułam książkowy głód, przypominając sobie smak „Zapory” Mankella. To była prawdziwa uczta, której wspomnienie do dziś jest silne. Kochając tamtą „Zaporę”, postanowiłam uraczyć się „Zaporą” Henderową, nota bene jak ja, niepoprawnego kawosza. I z myślą: tytuł zobowiązuje, wzięłam się za bary z jego książką. Prawdopodobnie książką, będącą jego debiutem literackim.

Wyobraźcie sobie taki klimat: piękne lasy, urokliwa i malownicza okolica Jeziora Pilchowickiego i Kotliny Jeleniogórskiej. Aż chciałoby się rozłożyć koc, albo wskoczyć do wody i skorzystać z uroków pięknego miejsca. Jest tylko jedno ale. Aura nie sprzyja. Ciągle pada i ciągle nad zaporą wisi mgła. Wśród mgieł osnuwających okolicę, niczym Scarlett O’Harę w końcowej scenie „Przeminęło z wiatrem”, amator wędkowania podczas „polowania” na rybki słyszy przeraźliwe odgłosy. Początkowo przekonany, że dźwięki te pochodzą od rannego zwierzęcia, wkrótce odkrywa szokującą prawdę. Znajduje zmasakrowane kobiece zwłoki. Okazuje się, że jest to dopiero początek krwawego dzieła szaleńca, który postanowił na cel wziąć mieszkańców Pilchowic. Groza przenika serca i umysły tamtejszych gospodarzy, a policja wezwana na miejsce zbrodni okazuje się być bezradna i równie przerażona, co Pilchowiczanie. Strach udziela się w równym stopniu co bohaterom powieści czytelnikowi, który obgryzając paznokcie, koc, czy paluszki, próbuje dowiedzieć się, o co w tym szaleństwie może chodzić. Wraz z upływem czasu, robi się coraz bardziej przerażająco, coraz mroczniej i coraz dziwniej. Włos się jeży na głowie, gęsia skórka nie znika, a paluszków, orzeszków, tudzież paznokci ubywa, bo tak sugestywnie swoją opowieść snuje Hubert Hender. W ruch idą domysły, a puszczone wodze fantazji przywołują dziwaczne sceny i najróżniejsze domniemania na temat mordercy i jego ohydnego dzieła.

„Zapora” to książka bardzo udana. Pośród wielu jakie czytałam ostatnio, wyróżnia się klimatem, mroczną atmosferą niczym z najstraszniejszego horroru i aurą tajemniczości. Dodam, że tajemnica jest elementem, który towarzyszy książce aż do końca. Może morderca znad Jeziora Pilchowickiego nie jest Hannibalem Lecterem made In Poland, ale na pewno jest nieźle pomylony, podobnie przerażający, a jego robota to majstersztyk. A może morderca wcale nie jest człowiekiem?

Autor pisząc o makabrycznych zbrodniach początkowo lituje się nad żołądkami czytelników, rezygnując z pełnych obrzydliwych i wzbudzających grozę detali. Z czasem opisy robią się coraz bardziej makabryczne, choć przyznać trzeba, że Hender ani na moment nie przeholował w swoich fantazjach.

Rodzi się też pytanie, czy mamy do czynienia z dziełem szaleńca, czy może jakichś piekielnych mocy. Świetny zabieg, jeszcze bardziej podkręcający atmosferę grozy!

Porywająca fabuła czyni książkę godną uwagi dla dość wybrednego czytelnika, szczególnie rozmiłowanego w kryminałach. Intryga jest tak dobrze skonstruowana, że mocno potrząsa czerepem. I jeszcze to zakończenie, które pozostawia więcej niewiadomych i znaków zapytania, niż gotowych odpowiedzi. Jak w życiu.

Polecam!

sztukater_logo

Reklamy

2 thoughts on “Morderstwa nad jeziorem – Hubert Hender „Zapora”

  1. Ślinotok przy kryminałach mam 😀 Aczkolwiek tego pana jeszcze nie miałam przyjemności poznać. Po Twojej recenzji chyba zmienię nastawienie i się do niego przekonam 🙂
    Dopiero zaczynam recenzowanie w blogosferze, ale zapraszam do mnie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s