Audiobook / Kryminał/Sensacja/Thriller

Biali panowie, czarni słudzy – „Biała lwica” Henning Mankell

biała lwica

Recenzja bierze udział w konkursie Zbrodni w Bibliotece, na dobry początek wiosny!

Listy bestsellerów zdobywa właśnie nowa książka Henninga Mankella z afrykańskim wątkiem, „Mózg Kennedy’ego”. Postanowiłam dlatego przypomnieć o innej jego powieści, która w dużej mierze skupiła się na Afryce, czyli o jednej z jego najbardziej znanych książek „Biała lwica”.

Książki, do której wróciłam po dość długim czasie, bo dawno temu, wiele dziesiątków książek wstecz miałam okazję „Białą lwicę” przeczytać. Tym razem zaś, wysłuchać.

Sama nie wiem dlaczego, być może zadziałał tu efekt świeżości, ale dużo większe wrażenie zrobiła na mnie „Lwica” w wersji audio. A może to wpływ jednego z moich ulubionych lektorów, Leszka Filipowicza? Jak zwykle znakomitego. Jak zwykle nadającego czytanemu tekstowi głębi i nowej jakości. Jak zwykle potrafiącego doskonale oddać emocje powieści i wydobyć z niej to, co najpiękniejsze i najważniejsze.

„Biała lwica” jest powieścią, która łączy ze sobą elementy kryminału, powieści detektywistycznej i thrillera politycznego. To lektura która dostarcza niezapomnianych wrażeń, i co ważniejsze, uczy. Dzięki niej czytelnik zdobywa wiedzę o Afryce, afrykańskich wierzeniach, kulturze, o sytuacji społecznej i politycznej panującej na kontynencie, ale nade wszystko książka ta uczy tolerancji, dzięki ukazaniu zgubnych skutków traktowania ludzi o innym kolorze skóry, innej religii, czy innym zapatrywaniom politycznym w kategoriach człowieka gorszego. To lekcja, która zapada na długo w pamięci.

Henning Mankell, jeden z najlepszych autorów kryminałów w Szwecji (choć śmiem twierdzić, że jeden z najlepszych autorów na świecie), powołał do życia w swoich książkach postać uwielbianą przez rzesze czytelników. Mowa tu o detektywie Kurcie Wallanderze, który zmaga się z własnymi słabościami i depresją oraz z panoszącą się przestępczością.

W „Białej lwicy” rozpoczyna wraz z kolegami z Ystadzkiej policji śledztwo, mające na celu wyjaśnienie okoliczności zaginięcia sprzedawczyni nieruchomości. Poszukiwania kobiety przynoszą niespodziewane zdarzenia i odkrycia. Najpierw w okolicy ktoś wysadza niezamieszkany dom, później policja odnajduje czarny palec, by na końcu odnaleźć zatopiony samochód poszukiwanej kobiety. Śledztwo, które początkowo wygląda na błahą sprawę komplikuje się niezmiernie, zwłaszcza że wszelkie dziwne wydarzenia prowadzą detektywów aż do dalekiej Afryki, a konkretnie do RPA, gdzie planowany jest polityczny przewrót i zamach na prominentnych przywódców politycznych, z prezydentem de Klerkiem i Nelsonem Mandelą na czele.

W powieści Mankella mamy do czynienia z dwiema pozornie odrębnymi historiami. Z jednej strony obserwujemy mozolne śledztwo, które prowadzi szwedzka policja, z drugiej zaś mamy do czynienia z opowieścią o apartheidzie, rasizmie i tajnych stowarzyszeniach działających w RPA. Widać tu doskonałą orientację autora w tej tematyce, o jego zaangażowaniu w demaskowaniu obłudy i ludzkiej podłości. Co znamienne, podkreśla jak bardzo głęboko w podświadomości potrafi tkwić w nas bestia, jak bardzo ukrywać potrafimy (nawet przed samymi sobą), że drzemią w nas demony. Pogardy wobec drugiego człowieka, braku akceptacji, szacunku, czy zwykłej ludzkiej solidarności i przyzwoitości. Tu nawet Wallander okazuje się być rasistą, myślącym o ściganym przez niego czarnoskórym przestępcy Victorze Mabashy jako o „czarnuchu”.

W „Białej lwicy” najbardziej urzeka mnie stopień zagmatwania akcji i pierwszorzędnie stopniowane napięcie. Nie ściskające gardło, a pobudzające ciekawość, podsycające chęć jak najszybszego rozwiązania zagadki. Do ostatniej jednak chwili autor pozostawia wiele nierozwiązanych, czy niedokończonych spraw, mnóstwo tajemnic i masę pytań. Nie trudno się domyślić, że niemałą rolę w takim a nie innym odbiorze powieści miała tu interpretacja lektora. Jak wspominałam już wcześniej, jego praca to zawodowstwo. Dobrze zbudowane przez autora książki napięcie, plus lektor, który rozumie i dobrze zna swoją rolę, daje efekt nie tylko zadowalający, ale piorunujący.

Podsumowując, nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco zachęcić do wysłuchania audiobooka. Zapewniam, że warto. Gorąco polecam!

Ocena 5,5/6

Biblioteka Akustyczna

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s