Fantasy/Fantastyka/Science fiction

Drugie starcie – „Przybysze z ciemności. Kontratak” Michaił Achmanow

kontratak

Mija 37 lat odkąd bino faata dokonali nieudanej inwazji na Ziemię. Paul Corcoran, syn Abigail McNeal, która wraz z Paulem Corcoranem przeżyła bezpośrednie starcie z obcą cywilizacją, odkrywa w sobie coraz więcej nadprzyrodzonych zdolności, odziedziczonych po ojcu. Choć w połowie jest bino faata, w stu procentach utożsamia się z ludźmi, nie odrzucając ani nie negując jednak ciągle odkrywanych i szlifowanych umiejętności, otrzymanych dzięki swojemu nieziemskiemu pochodzeniu. Tak rozpoczyna się drugi tom cyklu science-fiction Michaiła Achmanowa Przybysze z ciemności pt. „Kontratak”.

Jak poprzedni tom, również ten obfituje w masę niespodzianek. Już od pierwszych stron Achmanow udowadnia, że science fiction może być bardzo rzeczywiste i realne. A przy okazji może trzymać w napięciu jak najlepszy dreszczowiec. W śmiałej wizji świata wybiegającego w przyszłość wiele lat, kreśli tak możliwy do realizacji scenariusz, który jak żywo przypomina świat nam znany, bardzo namacalny i prawdopodobny. Pomimo rzeczy i zjawisk, które absolutnie realne nie są. Pomimo, a może i dzięki nim.

„Kontratak” nie obfituje w widowiskowe i brawurowe walki w przestrzeni. Co prawda kilka znaleźć można, aczkolwiek, czytelnik zetknie się głównie z przygotowaniami do inwazji na wrogą rasę oraz ze zmaganiami w sferze psychicznej poszczególnych postaci. Zmagania z własnymi myślami, z własnymi uprzedzeniami, lękami i fobiami, chwytanie się za bary z przeszłością i teraźniejszością, czy próba przełamania własnych barier, to tylko niektóre z poruszanych tematów. Najważniejszy wśród wszystkich jest z wiadomych przyczyn ten, dotyczący próby przygotowania się do podboju bino faata, w ramach zemsty za wydarzenia sprzed 40 lat.

Achmanow wprowadza wiele nowych wątków, jednocześnie dość często wracając do wcześniejszych wydarzeń (tu ukłon do czytelników, którzy z Przybyszami z ciemności zetknęli się po raz pierwszy).

Podobnie rzecz ma się z bohaterami. Starzy pojawiają się we wspomnieniach tych, którzy odgrywają główne role w „Kontrataku”. Wyjątkiem jest nietuzinkowa postać, Gunter Foss, który tym razem powróci w nowym wcieleniu, ale w podobnej do poprzedniej roli, czyli stabilizatora i wybawiciela ludzkości.

Ten tom przyniesie ze sobą wiele intrygujących niespodzianek, wyjaśni wiele niejasności i niedomówień, ale wprowadzi też i nowe zagadki i znaki zapytania. Największą niewiadomą jest samo zakończenie, które pozostawia czytelnika w niepewności. I w nieodpartej potrzebie i gotowości do sięgnięcia po kolejne tomy. Z nadzieją i wiarą w to, że wkrótce dojdzie do starcia dwóch (a może większej ilości?) cywilizacji.

                Polecam. Czyta się błyskawicznie i z dużą przyjemnością.

Ocena  5/6

Almaz

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s