ebook / Kryminał/Sensacja/Thriller

Projekt Pandora – „Więzień zemsty” Rafał Wałęka

waleka

Książkę można kupić TUTAJ lub TUTAJ

Co przyniosła ludziom mitologiczna puszka Pandory wie każde dziecko już od szkoły podstawowej, kiedy tylko zacznie przerabiać mitologię. To chyba jeden z najbardziej znanych mitów starożytnej Grecji. Jak zatem zrozumieć fakt, że Pandora stała się obiektem pożądanym przez wszystkich, w książce Rafała Wałęki „Więzień zemsty”? Jaką niespodziankę w sobie kryła, że dla niej ludzie tracili głowy i życie? Pewnym jest, że była to rzecz zupełnie inna, niż to co znalazło się w puszce starożytnej bogini, niemniej jednak nie kryła w sobie niczego dobrego. To, co zawierała warte było zachodu, bo w odpowiednich rękach stanowiło prawdziwą broń o olbrzymiej sile rażenia.

                Poznajcie zatem tajemnicę „Więźnia zemsty” młodego, obiecującego pisarza Rafała Wałęki, zamieszkującego Śląsk. Po co o Śląsku wspominam? Bo autor właśnie na Śląsku, który jest mu domem, osadził akcję swojej powieści, kierując kroki swoich bohaterów ulicami Rybnika, Czerwionki, czy Raciborza. Może nie ma to znaczenia nadrzędnego i ponadwymiarowego, bo historia ta mogłaby się rozegrać równie dobrze w każdym innym miejscu Polski, ale jakże miło od czasu do czasu połechtać ego lokalnym patriotyzmem. Dla mnie, mieszkanki miasta sąsiadującego z Rybnikiem, ma to właśnie taki oddźwięk.

                Wierzysz w skuteczną resocjalizację? W proces przywracania zatwardziałych kryminalistów społeczeństwu, modyfikowanie osobowości i tym podobne? Jeśli odpowiesz, że to brednie, sięgnij po książkę Wałęki. Bo w jego kryminale „Więzień zemsty” nie znajdziesz ani jednego skruszonego przestępcy, ani jednego grzesznika, wracającego na ścieżkę sprawiedliwości. Wręcz odwrotnie. Tutaj natkniesz się na porządnych ludzi, przemieniających się w bezlitosne bestie.

Główny bohater powieści Marek Morwin, to typ spod ciemnej gwiazdy, odsiadujący wyrok za zabójstwo w raciborskim zakładzie karnym. To klasyczny twardziel, używający do mokrej roboty nie tylko mięśni, ale i mózgu. To także dawny pracownik SB do zadań specjalnych, za którym ciągnie się przeszłość i fatalna opinia, na którą „uczciwie” zapracował. Morwin, to strzelba najważniejszych osób w państwie, które po wykorzystaniu jego nietypowych umiejętności, postanowiły pozbyć się niewygodnego dla nich mężczyzny. Ale to nie jedyne problemy więźnia. Znajduje się on na celowniku wielu ludzi, w tym i jednego z więziennych strażników, któremu zabił ukochaną osobę. Jak potoczy się historia, w której każdy poluje na każdego, owładnięty żądzą zemsty, przeczytajcie w książce Wałęki.

                Trudno nazwać „Więźnia zemsty” pozycją wybijającą się. Ale nie ulega wątpliwości, że jest to książka napisana przyzwoicie. Autor dobrze buduje napięcie, wprowadzając retrospekcję. Śledzimy w ten sposób losy bohaterów z czasów sprzed dokonania zbrodni, poznajemy sytuację z różnych perspektyw, widzianą oczami kilku osób bezpośrednio zaangażowanych w sprawę. Zdecydowanie zwiększa to atrakcyjność historii, komplikując ją i gmatwając.

Ciekawie nakreślone zostały także główne postacie powieści. Co ważne, nikt nie jest tu bohaterem pozytywnym, ale u postaci, po których nie spodziewalibyśmy się ludzkich odruchów, doszukać można się pozytywnych cech, by po chwili nabrać jeszcze większego obrzydzenia. Niestety autor nie popisał się nadając swoim bohaterom nazwiska. Szczoch, Krzywda, czy Wałek to tylko niektóre z postaci pojawiających się w „Więźniu…”, a ich nazwiska dość prymitywnie podkreślają niektóre cechy ich osobowości.

Odczuwam też pewien niesmak, a może niedosyt jeśli o zakończenie powieści chodzi. Dlaczego? Przez kilka nieprawdopodobnych akcji rodem z kiczowatych produkcji amerykańskich. Albo z braku pomysłów autora na rozwiązanie sytuacji, albo z powodu jego zbyt dużej wiary w polskie realia. A może zwyczajnie Wałęka poszedł na łatwiznę? Oceńcie sami. W każdym razie w moim odczuciu zakończenie zostało zepsute, obniżając nieco moją ogólną ocenę tej niezłej książki. Zachęcam więc do lektury i zapamiętanie nazwiska Wałęka, bo biorąc pod uwagę wiek autora i kryjący się w nim potencjał, myślę że jeszcze o nim usłyszymy.

Ocena 4,5/6

Goneta

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s