Audiobook / Powieść obyczajowa

Matki kontra córki – „Irena” Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska (audiobook)

Irena

Książkę można kupić:

* wersja papierowa TUTAJ

* Audiobook TUTAJ

Nigdy nie mów nigdy. Wypiszę sobie chyba to zdanie na czole, bo jeszcze do niedawna zarzekałam się, że nie będę sięgać po tzw. literaturę kobiecą. Słowa nie dotrzymałam, kiedy na horyzoncie pojawiła się „Irena”. No podkusiło mnie i to bardzo, po przeczytaniu blurbu. Nie przez jakąś wystrzałowość opisu, a przez jego prostotę. Jak zwykle sprawdziło się stwierdzenie, że najlepsze rzeczy są najprostsze. Zafascynowana tematem powieści, postanowiłam że „Irena” Małgorzaty Kalicińskiej i Basi Grabowskiej, będzie wyjątkiem od reguły. Ryzyk fizyk, jak to się mówi, po czym wrzuciłam audiobooka do odtwarzacza.

Jakiż to temat tak bardzo mnie zaciekawił? Stary jak świat, bo dotyczący stosunków matka – córka. I konfliktu między kobietami. Cóż w tym tak ciekawego? Ano fakt, że powieść napisana została przez dwie kobiety Małgorzatę Kalicińską i Basię Grabowską. Matkę i córkę. Babski punkt widzenia, zaznaczyć trzeba koniecznie – dwóch pań pozostających ze sobą w niezwykle ciepłych relacjach, wydał mi się na tyle zachęcający, by bez wahania poświęcić się lekturze. No bo kto, jeśli nie matka i córka najlepiej będą potrafiły oddać ducha takiego właśnie układu? Z tym, że w przeciwieństwie do autorek książki, bohaterki „Ireny”, to kobiety które nie potrafią znaleźć wspólnego języka, wiecznie skonfliktowane i nie rozumiejące się wzajemnie.

Małgorzaty Kalicińskiej przedstawiać chyba nie trzeba. Jest autorką dobrze znaną, zwłaszcza za sprawą książek z cyklu nad rozlewiskiem (w TVP można obejrzeć nawet serial z Małgorzatą Braunek i Joanną Brodzik w rolach głównych, który nakręcony został na podstawie jej „Domu nad rozlewiskiem”). Z kolei Basia Grabowska, to na polu pisarskim debiutantka. Ale mając takie geny, jest skazana na sukces…

Panie zwarły szyki i postanowiły wydać na świat wspólnego potomka. I tak narodziła się „Irena”. Nie osesek, a sędziwa matrona, ciotka sprawująca pieczę nad dwiema bohaterkami powieści, Dorotą i Jagodą. Nad matką i córką, których drogi gdzieś się rozeszły, a one same znalazły się na życiowym rozdrożu, z mnóstwem pytań, wzajemnych pretensji i oskarżeń. Z resztą posłuchajcie audiobooka, by dowiedzieć się więcej.

                „Irena” to historia opowiadana równolegle przez matkę i córkę. Ich wzajemne oczekiwania, dążenia, gorzkie i trudne relacje przedstawiane są z punktu widzenia każdej z nich. Jakże różnego dodam od razu! Dorota i Jagoda, są niczym ogień i woda, a ich wizja świata diametralnie różni się od siebie. Być może wiele z was zna to z własnego doświadczenia…

Dorota, kobieta po 50-tce, właśnie wkraczająca w etap dojrzałej kobiety (czytaj menopauza), miotana hormonami, pragnie córki innej, niż ta, jaką stała się Jagoda. Z mężem i dziećmi u boku.

Jagoda, kobieta w okolicach trzydziestki, widzi siebie, jako osobę spełniającą się zawodowo. Choć marzy i o czymś więcej.

I jest jeszcze ta trzecia. Irena. Babcia, a właściwie ciotka obu, która łączy ze sobą matkę i córkę. Jak? Poszukajcie sami odpowiedzi.

Relację Doroty czyta Anna Apostolakis, z kolei ustami Jagody przemawia Marta Król. Bibliotece Akustycznej należą się szczere wyrazy uznania za dobór lektorek, zwłaszcza zaś za panią Martę Król, której głos fantastycznie moim zdaniem pasuje do postaci Jagody. Nienachalna interpretacja, ciepły głos, duże wyczucie postaci, to główne zalety, za które chwalić należy lektorkę. Tak jedną, jak i z resztą drugą. Pomimo dość długiego czasu nagrania (11 i pół godziny słuchania) , nie odczuwa się znużenia, czy zniecierpliwienia, a im dłużej słucha się audiobooka, tym bardziej nabiera się przeświadczenia, że na kawę do nas wpada raz matka, raz córka i opowiadają właśnie, co u nich słychać. Tak autentycznie brzmią głosy lektorek.

Jest jednak mankament, którego nie sposób nie zauważyć i nie wspomnieć o nim. Dotyczy on sposobu nagrania „Ireny”. Bardzo dziwnie podzielono powieść, na fragmenty urywające się i rozpoczynające w dziwnych miejscach. Czasem nieomal w połowie zdania. Powieść staje się przez to nieco „poszarpana”, jeśli chciałoby się przerwać odsłuchiwanie i wrócić nieco później do następnej części. Ale jest to do wybaczenia. Zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę inne walory – świetną historię, czy wspomniane bardzo dobre lektorki.

Namawiam więc gorąco do odsłuchania „Ireny”. Naprawdę warto!

 

5,5/6

biblioteka akustyczna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s