Kryminał/Sensacja/Thriller

Kryptonim ZZZ – „Zanim znowu zabiję” Mariusz Czubaj

Ostatnio pewna sympatyczna zjadaczka książek słusznie stwierdziła, że nasi rodzimi autorzy powieści kryminalnych, szczególnie ukochali sobie kryminał retro. By na chwilę odejść od przeszłości i jej duchów, sięgnęłam po książkę autora, który co prawda z królem kryminałów retro Markiem Krajewskim napisał swego czasu dwie powieści („Aleja samobójców”, „Róże cmentarne”), ale pozostał jednak przy czasach współczesnych.

Z jego twórczością zetknęłam się już wcześniej, zaczynając swoją przygodę od wspomnianych już powieści wspólnie spłodzonych z Krajewskim. Było to spotkanie owocne w trupy i zauroczenie. Zachęcona jego poprzednimi wyczynami nie miałam wątpliwości, że i tym razem czeka na mnie kilka godzin lektury, przy której trudno zasnąć.

Mariusz Czubaj, jest nie tylko znanym i cenionym pisarzem. To również literaturoznawca i antropolog kultury. Za osiągnięcia w dziedzinie literatury nagrodzony został Nagrodą Wielkiego Kalibru dla najlepszej powieści kryminalnej i sensacyjnej 2008 roku (książka „21:37”).

„Zanim znowu zabiję” należy do cyklu kryminałów z komisarzem Rudolfem Heinzem w roli głównej.

                Jak powszechnie wiadomo, piłka jest okrągła a bramki są dwie. I to by było na tyle, można by rzec, w zakresie wiedzy komisarza Heinza w tematyce piłki nożnej. No, może dorzuciłby jeszcze, że jego ojciec był naprawdę świetnym piłkarzem, niestety karierę przedłożył nad rodzinę. Do tego stopnia, że syn nie chce go znać. Życie nie byłoby jednak ciekawe, gdyby toczyło się według naszych oczekiwań i zamierzeń, toteż zaskoczy i Rudolfa Heinza. W jego życiu na nowo pojawi się ojciec marnotrawny, pragnący zbliżyć się do syna i odzyskać jego przebaczenie oraz dążący do wykorzystania umiejętności syna do wykrycia przyczyn śmierci samobójczej znanego i cenionego piłkarza, Jacka Kosa. Pomimo urazy żywionej do Heinza seniora, komisarz zafascynowany nietypową sprawą podejmie się prywatnego śledztwa w sprawie nietypowej śmierci piłkarza. Doprowadzi go ono do afery, której nie spodziewałby się w najgorszych snach. Ale nie na tym koniec. Rudolf Heinz zmuszony będzie do podwójnej ostrożności, bo obok niebezpieczeństwa związanego z wścibianiem nosa w nie swoje sprawy, zawiśnie nad nim groźba spotkania oko w oko z Inkwizytorem, czyli szaleńcem, którego przed laty wpakował do szpitala psychiatrycznego, a któremu udało się właśnie z niego uciec. Psychopata kipiący żądzą zemsty plus piłkarskie grzechy. Tak można w skrócie opisać to, z czym zetknie się Heinz i czytelnik.

A w tle, gdzieś na obrzeżach prowadzonej sprawy pojawią się informacje, które dotyczą światka piłkarskiego. Od zarządzania klubami, po chuliganów stadionowych (albo jak kto woli kiboli). Jest więc i korupcja, z popularnym sprzedawaniem meczy, bandytyzm stadionowy, walki klubowe, handel narkotykami, szemrane interesy, itd. Czyli wszystko to, o czym nieustannie słyszymy w mediach.

Mamy tu także historię trudnych relacji na linii ojciec-syn, a właściwie ich brak, i mozolną próbę odbudowania ich od podstaw, odnalezienia wspólnego mianownika, który pomógłby nawiązać emocjonalną więź. To książka opowiadająca o próbie uporania się z własnym gniewem, zadawnionym żalem i rozrachunek z przeszłością. Oczywiście pamiętać należy jednak, że najważniejsza w książce jest sprawa kryminalna, a opisane zagadnienia pojawiają się mimochodem, choć niektóre eksponowane są mocniej, niż inne.

                Za co najbardziej polubiłam „Zanim znowu zabiję”? Zdecydowanie za złośliwość i specyficzne poczucie humoru Rudolfa Heinza. Podobno w ten sposób i z takim wdziękiem przeżywają życie osoby bardzo inteligentne. I nie wątpię w tę inteligencję ani trochę, bo jego poczucie humoru jest zaraźliwe. I udziela się ono nie tyle jego otoczeniu, co ubawionemu czytelnikowi, znajdującemu się pod wrażeniem powiedzonek pana komisarza. Do tego Heinz zaprosił mnie na wirtualny spacer ulicami Katowic, przywołując wspomnienie innego kryminału, który jest mi bliski, czyli „Ręczną robotę” Ryszarda Ćwirleja. I tym sposobem zaszufladkowałam „Zanim znowu zabiję”, wrzucając kryminał na tę samą co „Ręczną robotę” półkę: ulubiony kryminał.

Chyba nie muszę dodawać, że kryminał gorąco polecam?

Ocena 5,5/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa W.A.B.

Reklamy

5 thoughts on “Kryptonim ZZZ – „Zanim znowu zabiję” Mariusz Czubaj

  1. I jak przejść obojętnie obok takiej recenzji? Moja lista „do przeczytania” niedługo osiągnie kolosalne rozmiary. Życia nie starczy 😉

    P. S W końcu znalazłam chwilkę, by przeczytać Twoją recenzję na spokojnie i… wiedziałam, że warto czekać, bo zdecydowanie poprawiła mi dzisiejszy podły nastrój 🙂

  2. Ach i zapomniałabym – w końcu kryminał współczesny na tapecie! Czy przypadkiem jego premiera nie zbiegła się w czasie z EURO (tak z ciekawości ze względu na tematykę)?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s